| Statystyki |
» Użytkownicy: 257
» Najnowszy użytkownik: heniekel
» Wątków na forum: 462
» Postów na forum: 3 488
Pełne statystyki
|
| Użytkownicy online |
Aktualnie jest 23 użytkowników online. » 0 Użytkownik(ów) | 21 Gość(i) Applebot, Bing
|
|
|
| Tak sie tworzy broń... |
|
Napisane przez: Rusznik - 05-02-26, 10:17 PM - Forum: Broń długa
- Odpowiedzi (1)
|
 |
Tu rozpocznę temat o producentach prawdziwej broni i rzemiośle rusznikarskim , tak w kontrze do dziadostw masowo produkowanych na maszynach CNC...
Fabryka niemieckiej topowej myśliwskiej broni nuuu jakosik nima tam maszyn CNC link - https://www.youtube.com/watch?v=le_4_O5K4dY
Tu sukcesywnie będę wstawiał ciekawe i pouczające filmiki ku pamięci i nauce...
|
|
|
| Recenzja Księgi Dymu |
|
Napisane przez: Derek - 26-01-26, 08:43 PM - Forum: Recenzje i opinie
- Brak odpowiedzi
|
 |
Krótka recenzja „Księgi Dymu” autorstwa dr Rufusa Wierzbickiego.
Udało mi się pożyczyć tę książkę od Piotra zaprzyjaźnionego strzelca, który ma o niej bardzo pozytywną opinię. Sam sceptycznie podchodziłem do tej publikacji znając „wyczyny” Mr. Rufusa na YT ale tu się bardzo pozytywnie rozczarowałem. Krótko mogę stwierdzić to jest dobra książka.
Dlaczego tak twierdzę mimo jej dość widocznych mankamentów o czym później ?
Ano jeżeli podążymy za zamierzeniem Autora dla kogo ta książka jest przeznaczona to wszystko tłumaczy taką a nie inną narrację. Księga Dymu zawiera niezbędne minimum wiedzy dla świeżego hobbysty broni czarnoprochowej albo dla osoby, która jest dopiero na początku drogi do zdobywania wiedzy o tym specyficznym strzelectwie z ubiegłych wieków. Przy takim założeniu to fajna książka, a jak za Autorem przyjmiemy ograniczenie do najbardziej popularnych replik dostępnych w Polsce to okazuje się, że treść jej wypełnia w 95% niezbędną wiedzę dla początkującego strzelca czarnoprochowego.
Niestety są i mankamenty ale bardziej formalne jak merytoryczne chociaż tych ostatnich też nie brakuje.
Pierwsze to cena 320 zł za twardy egzemplarz lub 189 zł za miękkie wydanie z „podłego papieru” jak to określił mój znajomy Piotrek.
Twardy egzemplarz prawie 340 stron z grubego prawie półkartonu to drugi negatyw czyli grubość tych kartek. Po co ten gruby papier ? Tego oprócz ceny nie wie nikt.
Trzeci negatyw to prymitywne rysunki – kolorowanki. Broń rzecz techniczna wymaga schematów, szczegółów a już rysunek jaga to jest jakieś nieporozumienie – co to pokolorowana przez chorą AI fotografia ?
Niektórzy już zaczęli się czepiać str. 43 i przejęzyczenia „że zawartość wody poniżej 1% już znacząco spowalnia reakcję”. To typowy błąd braku uważnej korekty redaktorskiej zwłaszcza, że w tabeli zawartej poniżej wynika coś zupełnie odwrotnego. Normalny czytelnik szybko orientuje się w pomyłce.
Mnie też uderzyło jako amatora strzelania z broni oryginalnej historycznej stwierdzenie ze str, 223 o karabinach systemu Lorenza - „Zasięg skuteczny wynosił w przybliżeniu 200 m”. Gdybym był złośliwy to bym stwierdził, że u dr Rufusa przybliżenie wynosi x4, no cóż Autor nie jest znawcą broni z XIX w. tylko popularyzatorem strzelectwa czarnoprochowego i taką nieznajomość rzeczy można mu wybaczyć. Zapewne takich lapsusów jest więcej.
Jak się czyta tę książkę ? Bardzo dobrze - czcionka duża, czytelna, treści na jednej stronie tyle, że przeciętny czytelnik nie ma problemów z zapamiętywaniem a sam język przystępny i lekki zrozumiały dla laika. Przeczytałem ją w 4 godziny dość uważnie chociaż zafiksowanie Autora na „szmocy”, rewolwerach i polowaniu było bardzo widoczne i czasami przeszkadzało.
Treść książki to jest siła tej publikacji zwłaszcza pierwsze rozdziały od „Jednostki miary” do „Balistyki”. Nowicjusz dowiaduje się bardzo wielu spraw podanych w bardzo przystępny sposób. Potem już tak dobrze nie jest. Przy omawianiu zamka skałkowego Autor zaczął stosować zbyt dużo skrótów myślowych a przy braku schematu rysunkowego tego zamka laik się po prostu gubi. Widać już w tych późniejszych rozdziałach pośpiech Autora i zniecierpliwienie. Może dlatego, że z praktycznego poradnika robiła się powoli encyklopedia a chyba nie taki był zamiar.
W konsekwencji w rozdziale poświęconemu Zamkowi kapiszonowemu Autor treść potraktował po macoszemu. Za to się wyżył w Rozdziale IX o Rewolwerach. Widać, że to jest to co dr Rufus kocha i tu jest wszystko i schematy i szczegółowe opisy. Pamiętajmy jednak, że 99% nowicjuszy strzelectwa czarnoprochowego zaczyna właśnie od rewolwerów i dla nich jest ta książka.
Dobrze jest też napisany Rozdział XI o Strzelbach czuć, że Autor wie co pisze i bardzo dobrze przedstawia podstawy.
W dziale poświęconym Karabinom gwintowanym zachwyt Autora nad bronią amerykańską jest nader widoczny. O broni europejskiej jest kilka wzmianek mieszczących się ledwie na 5 stronach. Rozumiem to nie encyklopedia ale nadmiar treści o karabinach amerykańskich sugeruje czytelnikowi, że tam było miejsce rozwoju broni strzeleckiej a nie w Europie jak było naprawdę w XVIII i XIX wieku.
W tym też dziale na str. 233 mamy akapit poświęcony Naważce i podaną tabelę na stronie kolejnej gdzie Autor podał „tarczowe naważki” wyliczone bardzo teoretycznie. Np. dla kalibru karabinu Lorenza 0,54 cala i skoku gwintu 1:65 naważka sportowa Autorowi wyszła o wadze 69 grain czyli prawie tyle ile historyczna naważka bojowa armii austriackiej czyli 4,0 grama (61,7 grain). Faktyczna naważka sportowa dla tego kalibru i skoku gwintu wynosi 35 grain prochu 1,5 Fg.
No trzeba uważać jednak na to co jest zawarte w tej książce.
Na koniec tej jednak przydługawej recenzji to bardzo mi się podoba podkreślanie na każdym kroku przez Autora zasad BHP strzeleckiego od BLOS po podkreślanie „lufa kulochwyt”.
I tak parafrazując Mr. Rufus z YouToube zmienił się w Dr. Rufusa.
Czy kupiłbym tę książkę ? Raczej nie ale tak jak pisałem na początku to jest książka dla nowicjuszy. Jednak wydanie 320 zl jest wysoką ceną i nie sądzę by wielu adeptów strzelectwa od razu ją kupi. Może wydanie miękkie jeszcze stanieje ? Oby tak było czego wam czytelnikom życzę.
|
|
|
|