| Statystyki |
» Użytkownicy: 251
» Najnowszy użytkownik: Gregor
» Wątków na forum: 447
» Postów na forum: 3 409
Pełne statystyki
|
| Użytkownicy online |
Aktualnie jest 45 użytkowników online. » 0 Użytkownik(ów) | 42 Gość(i) Applebot, Baidu, Bing
|
| Ostatnie wątki |
Treningi na Expercie
Forum: Relacje z treningów
Ostatni post: Derek
04-12-25, 05:36 PM
» Odpowiedzi: 42
» Wyświetleń: 12 653
|
Tarcza Bełchatów
Forum: Tarcza Bełchatów i Rusznica Radomsko
Ostatni post: Monolit
03-12-25, 07:49 PM
» Odpowiedzi: 92
» Wyświetleń: 17 677
|
Kanał YouTube CelPal
Forum: Wideo - filmy
Ostatni post: Derek
28-11-25, 10:57 PM
» Odpowiedzi: 43
» Wyświetleń: 24 256
|
Brown-Bess
Forum: Skałkowa
Ostatni post: Derek
21-11-25, 10:02 PM
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 2 386
|
Lorenz Arm Moravi niedopu...
Forum: Zasady MLAIC
Ostatni post: Derek
18-11-25, 10:35 PM
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 253
|
EXPERT SILHOUETES CUP 15....
Forum: Relacje z zawodów, spotkań
Ostatni post: Derek
16-11-25, 03:42 PM
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 183
|
Puchar śląska Finał 18-10...
Forum: Relacje z zawodów, spotkań
Ostatni post: Gregor
15-11-25, 08:23 PM
» Odpowiedzi: 7
» Wyświetleń: 664
|
EXPERT SILHOUETES CUP 15....
Forum: Zapowiedzi zawodów, spotkań
Ostatni post: Derek
12-11-25, 02:01 PM
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 235
|
Zawody w Bukownie 11.11.2...
Forum: Zapowiedzi zawodów, spotkań
Ostatni post: Czesław2
09-11-25, 06:01 PM
» Odpowiedzi: 8
» Wyświetleń: 569
|
Cud w Starachowicach
Forum: Hyde Park
Ostatni post: Derek
20-10-25, 01:20 PM
» Odpowiedzi: 5
» Wyświetleń: 571
|
|
|
| Maynard - wydumka z Tarnowa |
|
Napisane przez: Derek - 09-02-25, 10:12 PM - Forum: Odtylcowa
- Odpowiedzi (7)
|
 |
Od jakiegoś czasu gdy w naszym kraju pokazał się pseudo Maynard z Tarnowa na rożnych forach jest pianie z zachwytu nad tą „wydumką”. Tak określam to bezpośrednio bo ta pseudo replika nie ma wiele wspólnego z karabinami Maynarda modelu I i II. Jest to podróba późnych wersji rozwojowych pod nabój centralnego zapłonu czyli model 16 z fabryki Maynarda z lat 1880 i późniejszych do 1891 r. kiedy fabryka Maynarda zaprzestała produkcji.
Cytuję za amerykańskimi stronami:
Cytat:„Massachusetts Arms Company kontynuowała produkcję karabinów Maynard do 1890 roku. Broń ta wyznaczyła standard zarówno w strzelaniu do celu, jak i w polowaniach w Stanach Zjednoczonych. Okazała się niezwykle celna, była dobrze dopasowana i miała polerowane lufy oraz wymienne części wykonane z najlepszych materiałów. Karabiny Maynard były dostępne w różnych klasach, od niedrogiego modelu galeryjnego do wersji o wyrafinowanej jakości, wyposażonych w regulowane dalekosiężne przyrządy celownicze, grawerowane i kratkowane kolby z chwytem pistoletowym oraz łoża, a także w kilku modelach o kalibrze od .22 do .50. Okazało się to atutem, a klientom doradzono, że „nie muszą mieć kilku pistoletów, ponieważ mogą kupić wymienne lufy do swojego mechanizmu Maynard.
W 1873 roku dodanie specjalnego akcesorium umożliwiło szybką konwersję tych broni do komory na nabój centralnego zapłonu Maynard o grubej podstawie, który można było wyjąć palcami. Oznaczało to wczesną udaną transformację między tymi dwoma systemami zapłonu. Karabiny Maynard z modelu 1882 charakteryzowały się ulepszonym centralnie zamontowanym kurkiem ze zintegrowaną iglicą i komorą na nabój centralnego zapłonu Boxer z łuską z rantem, podobny do tych, które są nadal używane do dziś. Massachusetts Arms Company upadło w latach 90. XIX wieku, częściowo z powodu niezdolności lub niechęci firmy do przejścia na nowsze metody produkcji masowej, a także ze względu na rosnącą popularność karabinu powtarzalnego. Aktywa firmy zostały zakupione przez Stevens Arms & Tool Company, również z siedzibą w Chicopee Falls. „
zródło: https://www.nramuseum.org/guns/the-galle...rbine.aspx
Jak wygląda oryginalny karabin Maynarda o zapłonie kapiszonowym, ano tak:
Jak wygląda karabin Maynarda na naboje scalone ano tak:
Na amunicję zespoloną z 1873 r.
Na amunicję centralnego zapłonu z 1881 r.
A jak wygląda wydumka z Tarnowa to można zobaczyć na alledrogo i na zdjęciach z różnych for opublikowanych przez użytkowników:
Różnicę między oryginalnym karabinem Maynarda a wydumką z Tarnowa widać już na pierwszy rzut oka ale najciekawsze jest to czego nie widać tak od razu z czym potem mają problem użytkownicy.
Co widać ? Ano toporność samej konstrukcji, dziwne ponadwymiarowy drewniane czułenko pod lufą. Ta część o jakże obłych kształtach została dopiero zastosowana przez Maynarda w latach 1870-tych.
Nie ma tak charakterystycznej i zgodnej z patentem szczeliny między lufą a zamkiem. Nota bene to była istota konstrukcji Maynarda bo łamańce były już znane wcześniej.
Brak szczerbiny, cóż wytwórca zaoszczędził niech się użytkownik martwi. Kominek na kapiszony 4 mm zamiast wojskowych 6 mm takie sobie odstępstwo niby nic.
Czego nie widać a co jest w tej wydumce najistotniejsze i czego nie było w oryginale. Nim do tego przejdę to warto czytelnikom wyjaśnić istotę rozwiązania konstrukcji Maynarda. Tak jak pisałem patent Maynarda polegał na specyficznej łusce z szeroką kryzą i doszczelnieniu dzięki tej kryzie układu lufa – zamek przy domykaniu lufy. Rozwiązanie to w karabinach Maynarda było stosowane przez cały czas mimo tego, że zaczęto w nich stosować zapłon centralny wpierw na spłonkę Berdana a potem normalną amerykańską po 1880 r.
Powyżej nabój centralnego zapłonu 40-60 ze spłonką Berdana do karabinu Maynarda z 1873 r.
To jest istota oryginalnego karabinu Maynard czyli uszczelnianie kryzą łuski. Jeżeli ktoś chce robić repliki tej konstrukcji to musi zachować jej istotę a nie poprawiać wedle XXI wiecznej wiedzy !
Jak powinna wyglądać replika karabinu z epoki i to chodzi o karabin Maynarda, ano tak:
To jest replika I Modelu od Lary'ego Romano z USA. Można ? Można !
No i teraz czego nie widać na fotografiach z alledrogo ale o czym piszą użytkownicy i co jest istotną wadą tej wydumki.
W wydumce z Tarnowa zastosowano współczesne łuski czyli doszczelnia się nabój poprzez rozprężanie całej łuski i jej ścisłe doleganie do ścianek komory nabojowej tak jak to jest we współczesnych konstrukcjach zresztą już od końca XIX wieku.
Tak to co widzicie to łuski z przewierconą spłonką a na drugim zdjęciu do tych łusek pcha się pocisk płaszczowy. Gdyby ktoś nie wiedział a mam nadzieję, że takowego nie ma pociski płaszczowe w XIX w. nie występowały w karabinach Maynarda i zdaje się w innych też nie. A o takim kształcie pocisku to w XIX wieku nawet nie myślano.
A teraz popatrzcie jak taki patrono-nabój wygląda w lufie.
Nie ma kryzy to się nie uszczelnia na zasadzie konstrukcji Maynarda. Działa tak jak naboje we współczesnej broni. Do tego wydumka ma wyrzutnik łusek czyli coś co w karabinie Maynarda nigdy nie występowało do 1873 r. czyli do końca stosowania zapłonu kapiszonowego bo po co skoro jest szeroka kryza i łuski wyciąga się palcami.
Nastąpiła totalna zmiana konstrukcyjna w karabinie wydumce z Tarnowa względem oryginału Maynarda. W wydumce doszczelnienie nie działa tak jak w oryginale to jest inne rozwiązanie odległe od patentu Maynarda.
Z daleka jak ktoś popatrzy na te łusko-patrony to spokojnie może stwierdzić „o amunicja na pozwolenie”.
No ale ktoś powie „przecież jest rozdzielnego ładowania i na czarny proch” będzie miał rację ale tu dochodzimy do poważnej sprawy czyli legalności tej broni wydumki z Tarnowa. Póki się nikt nie przyczepi jest ok.
Może być tak jak pamiętacie stało się z rewolwerem Ruger Old Army . Teraz jest jak najbardziej na pozwolenie a jeszcze kilka lat temu tak nie było.
Nasza policja tak pisze o tym rewolwerze, że przypomnę:
Cytat:"W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji uprzejmie informuję, że z uzyskanej odpowiedzi z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji wynika, że rewolwer RUGER Old Army nie może być potraktowany jako replika broni palnej rozdzielnego ładowania wytworzonej przed 1885 rokiem, ponieważ jego konstrukcja jest zbiorem rozwiązań kilku rewolwerów wytworzonych przed rokiem 1885.
Przedmiotowa broń nie odzwierciedla rozwiązań konstrukcyjnych jednego konkretnego modelu broni palnej rozdzielnego ładowania wytworzonej przed rokiem 1885, tym samym nie podlega pod przepisy art. 11 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (tekst jednolity: Dz. U. z 2012 r., poz. 576 ze zm.)."
Moim zdaniem to samo dotyczy rozwiązań zastosowanych w wydumce z Tarnowa. Użytkownicy tego dziwoląga jak i przyszli chętni musicie się dobrze zastanowić czy warto poświęcać swój czas i pieniądze na coś tak niepewnego.
Jeżeli to wam nie rozjaśni sytuacji to opowiem wam anegdotę z niedawnego zdarzenia. Na Expercie w Jaworznie odbyły się zawody czarnoprochowe czyli Memoriał Powstańców Styczniowych. Na tych zawodach jest konkurencja Krukowiecki gdzie strzela się stojąc na odległość 100 m, 13 strzałów a liczy się do punktacji 10 najlepszych.
Do tej konkurencji zgłosił się doświadczony zawodnik z karabinem wydumką maynardo podobną. Na te zawody przybył sam konstruktor z Tarnowa by zobaczyć triumf swej broni. Damian strzela bardzo dobrze i np. jesienią z mego odprzodowego sztucera wystrzelał w Zielonej Górze aż 74 pkt i zdobył pierwsze miejsce czyli strzelać potrafi bardzo dobrze.
Niestety z wydumki nie dał rady i ledwie osiągnął 50 pkt. To była klęska tego karabinu. Dodatkowo okazało się przy kontroli amunicji, że strzelano z pocisku niebędącym stopem ołowiu z antymonem i cyną a po zbadaniu jego twardości wyszło, że przekracza 26 BHN. Ten pocisk we współczesnej lufie jaka jest zastosowana w tej wydumce nie działa bo jest za miękki i zachowuje się jak w gładkiej lufie. Raz trafi tu raz trafi tam i powtarzalności nie ma żadnej.
Ci co wyobrażają sobie, że ta wydumka to „snajperka” niech o tym raczej zapomną nawet na pociskach pełnopłaszczowych z prostego powodu. Na czarnym prochu pocisk ten nie osiągną prędkości, którą potrzebuje do celnego latania.
Co zrobił pan z Tarnowa jak zobaczył ten marny wynik ? Ano wycofał się rakiem i tyle go widziano.
|
|
|
| Brown Bess Artillery Carbine |
|
Napisane przez: Derek - 06-12-24, 08:33 PM - Forum: Artykuły
- Brak odpowiedzi
|
 |
O muszkietach brytyjskich Brown Bess pisał już na naszym forum Rusznik a i w tym roku w Strzale.pl (czerwiec/2024) ukazał się świetny artykuł M. Mackiewicza o tym muszkiecie. Recenzja tego artykułu jest także na naszym forum.
Do napisania paru słów o muszkiecie Brown Bess dla artylerii zainspirował mnie karabin, który nie dawno wpadł w moje ręce i którym teraz po jego renowacji u Rusznika próbuję strzelać.
W rzeczy samej wg nomenklatury brytyjskiej to nie jest już muszkiet ale właśnie karabin. Wszystko co było krótsze od wzoru długiego muszkietu jest zwane przez anglosasów „carbine”.
Przypomnę tylko, że ostatni popularny model Brown Bessa – India Patern miał już tylko lufę długą na 39 cali. W porównaniu do poprzednich modeli czyli Long Land Patern z 46 calową lufą i Short Land Patern z 42 calową lufą to India Patern już był w miarę zgrabny. Był jeszcze wzór dla piechoty morskiej Sea Service z lufą o długości 37 cali.
Karabiny były przede wszystkim przeznaczone dla kawalerii i to od samego początku czyli od lat 20 XVIII wieku. Sławne są modele zwłaszcza Eliota z 1773 r. i z 1794 r. Dragoon Carbine z 26 calową lufą czy Paget'a z 16 calową lufą z pobojczykiem na przegubie. Karabiny kawaleryjskie miały charakterystyczną żerdź (antabę dawniej zwaną obłąkiem) po lewej stronie kolby do mocowania karabinu na haku umocowanym na pasie naramiennym kawalerzysty.
Nie tylko kawalerzyści mieli karabiny bo także sierżanci i artylerzyści posiadali w XVIII wieku krótsze modele bo o lufie 33 cali czyli ciut krótsze niż model morski.
Karabin, który obecnie ostrzeliwuję wygląda jak skrócony India Patern do lufy dokładnie 26 calowej a cały ma długość ok 42 cali. Muszę stwierdzić, że wiele o sobie „powiedział” sam ten karabin.
Jak widzicie na zdjęciach w kabłąku jest miejsce (dziura) na mocowanie strzemiona do pasa nośnego. Taka sama jest w kolbie między rurkami mosiężnymi do mocowania pobojczyka a lufa ma przylutowane osobne ucho na śrubę do tego górnego strzemionia. Podobne karabiny kawaleryjskie tego nie posiadają czyli przez eliminację, bo i inne szczegóły się nie zgadzają wykluczyłem by to był karabin kawalerii.
Co nam dalej „powiedział” ten karabin ano dwie podstawowe kwestie. Zamek jest sygnowany J.Gill a lufa jest sygnowana nazwiskiem W. Parsons.
Krótka kwerenda internetowa i okazało się, że ów John Gill to syn sławnego płatnerza i rusznikarza Thomasa Gill'a z Londynu, który (syn) samodzielnie działał w Birmingham w latach 1801 – 1817. Znowuż Wiliam Parsons pochodzący z dużej rodziny wytwórców broni zajmował się produkcją luf w latach 1807 -1821 na Lovadey Street.
Reasumując dotychczasowe informacje ten karabin powstał między rokiem 1807 a 1817.
Sprawdziłem punce odbiorcze Board of Ordnance, które znajdują się na tym karabinie i faktycznie na lufie są punce odbiorcze stosowane od 1790 r. ale także punce z 1810 r. a na kolbie co ciekawe punce z 1841 r., zamek zaś jest sygnowany koroną z inicjałami Jerzego III z 1810 r.
Zatem samo się narzuca, że John Gill zrobił zamek w 1810 r. lub później i złożył w tym samym czasie ten karabin z lufą od W. Parsons'a też obitą puncą z 1810 r.
Czas wyprodukowania tego karabinu zawęził się nam do lat 1810 – 1817 i wiemy, że był w użyciu w wojsku co najmniej do 1841 r. (lub był w magazynie wojskowym). Dlaczego te daty są ważne nie długo się wyjaśni.
Jak wiemy krótkie karabiny nie były używane tylko przez kawalerię ale też przez różne wojska techniczne, milicje kolonialne, marynarzy ale nie przez piechotę morską, która używała modelu Sea Service. No to krótka kwerenda znowu po źródłach internetowych i okazało się, że brytyjscy Królewscy Inżynierowie i Saperzy dawniej Pontonierzy nigdy nie używali broni strzeleckiej. Druga służba techniczna to artylerzyści piesi bo konnych od razu wykluczam. Royal Horse Artillery byli uzbrojeni tylko w szable.
Co się tyczy artylerzystów pieszych czyli Royal Field Artillery to ich służba rozpoczęła się oficjalnie w 1757 r. i ten korpus składał się z 32 kompanii po 4 bataliony i dwóch kompanii rezerwowych oraz orkiestry. Łącznie w RFA w dobie wojen napoleońskich służyło 5241 wojaków i oficerów. Na początku istnienia tej służby artylerzyści jak już wyżej wspominałem byli wyposażeni w Brown Bessy o długości lufy 33 cali ale z czasem gdy wchodziły kolejne modyfikacje a zwłaszcza po wejściu do służby ekonomicznej India Patern lufy miały długości różne od 26 cali do tych regulaminowych 33 cali.
Tutaj istotna uwaga artylerzyści używali karabinów tylko do pełnienia służby wartowniczej a w czasie działań bojowych karabiny im przeszkadzały w obsłudze armat i w 1811 r. w czasie kryzysu materiałowego artyleria została pozbawiona broni strzeleckiej i przekazano ich karabiny innym jednostką zwłaszcza w koloniach brytyjskich.
Rusznika i moje przypuszczenie jest takie, że ten karabin trafił do służby morskiej na wyposażenie marynarzy zwłaszcza, że w latach 1815 -1830 wprowadzono do Royal Navy dokładnie taki model karabinu o lufie 26 cali ale już z kolba z modelu Nev Patern a zamek i okucia z modelu India Patern jak w naszym przypadku.
Dodatkowo natknąłem się w zasobach Internetu na wzmiankę, że marynarze celowo demontowali strzemiona na pas nośny bo im przeszkadzały. Co widać i na powyższym zdjęciach i na omawianym karabinie. Kolejna sprawa czy ten karabin faktycznie pływał na jakiś okrętach Royal Navy czy tylko przeleżał w magazynie trudno dociec. Kolba ma liczne wgniecenia typowe dla użytkowania i częstego odkładania w jedno miejsce vide zdjęcie wyżej.
Tak czy siak egzemplarz bardzo ciekawy dla mnie ze swoją zapewne burzliwą historią, zbudowany przez znanych rusznikarzy z Birmingham. Jak się z niego strzela wkrótce opiszę a niestety lufę miał mocno wewnątrz skorodowaną i wymagająca ciągłego doczyszczania po jej gruntownym honowaniu.
Ile takich karabinów wyprodukowano ? Można się tylko domyślać, że maksymalnie dwa razy więcej niż było artylerzystów z zastrzeżeniem, że pierwotnie był przeznaczony dla artylerii. Kolejne zastrzeżenie to takie, że wtedy produkowano różne długości luf tak 26 cali jak i 28 cali. Bawiąc się we wróżkę przypuszczam, że wyprodukowano ich maksymalnie do 3 tys. egzemplarzy. Ile pozostało ? Nie wiem znam tylko ten co opisuję, drugi z aukcji z 2021 r. ale już o innej kolbie.
Dałem radę już postrzelać z tego karabinu na razie z dość miernym skutkiem ale przynajmniej nader efektownie wizualnie.
|
|
|
| EXPERT SILHOUETES CUP 23.XI.2024 |
|
Napisane przez: Derek - 24-11-24, 11:57 AM - Forum: Relacje z zawodów, spotkań
- Odpowiedzi (10)
|
 |
Ostatnie zawody czarnoprochowe za nami 
Jak zwykle pod koniec listopada uraczyła nas aura zimowa i kolejny rok trafiamy na dwa dni ze śniegiem dzięki czemu nasze zawody sylwetkowe mają niesamowitą aurę bieli.
No ale do rzeczy czyli do wyników bo to najbardziej interesuje tak samych zawodników jak i osoby obserwujące on line nasze zmagania.
Co prawda wyniki już są dostępne na stronie celpal.org ale tu zaprezentuję ich szczegółową prezentację dla trzech najlepszych zawodników w danej konkurencji.
I tak w konkurencji Rewolwer przypomnijmy strzelanie z rewolweru do 4 sylwetek Kura - 30 m, Prosiak - 50 m, Indyk - 80 m i Baran - 100 m najlepsi okazali się:
- Piotr Pająk - 3,1,1,2 - łącznie 7 pkt. (kolejność trafień według wyżej podanej kolejności sylwetek).
- Józef Sroka - 0,3,0,2 - 5 pkt.
- Wojciech Jasiok - 1,1,1,1 - 4 pkt.
W konkurencji łączonej Karabin (jeden zawodnik z diopterem nie czyni różnicy) kolejność była następująca a tu sylwetka była jedna bo Kura ale na trzech odległościach 50, 80 i 100 m:
- Dariusz Makowski - 4,2,3 - 9 pkt.
- Wojciech Jasiok - 5,1,2 - 8 pkt.
- Józef Sroka - 4,1,2 - 7 pkt.
Jak to wszyscy stwierdzili Kura to wredny ptak i trudny do trafienia o czym możecie się przekonać oglądając kilka zdjęć zawartych poniżej.
do tego zdjęcia i ja się załapałem bo raz trafiłem na 100 m z mego Colta 
Zwyciężył Piotrek Gratulacje!
|
|
|
|